|
|
do Wilhelma. Byly to drobne artykuly i luzne myslib ktorycholsam duzo u niego widzialem. Okolo dziesiatej kazal dolozyae drew na kominekb przyniesaeolsobie flaszke winab a potem odeslal spaae sluzacego. Sluzacy spalb jak i reszta sluzbyoldomowej w odleglym skrzydle. Chlopak nie rozbierajac sie padl na lozkob by zaraz rano byaeolgotowymb gdyz pan mu zapowiedzialb ze dylizans zajedzie przed dom okolo szostej.olPo jedenastejolCisza wkolo mnie glebokab a dusz |